Więź, miesięcznik, wydawnictwo, Biblioteka Więzi, książki, religia, rodzina, historia, kultura, film, sztuka, wystawy, społeczeństwo, polityka, Kościół, recenzje, judaizm, ekumenizm, dialog, Ukraińcy, Białorusini, Rosjanie, Niemcy, Europa, komentarze
strona główna
szukaj
strona główna
sour nousuber unsabout usO nasstrona glówna
Twój koszyk
 
 
Bieżący numer
Archiwum
Redakcja
O Więzi
Prenumerata
Reklama
 
O wydawnictwie
Nowości
 
 
Nie bój się islamu
Pod wspólnym niebem. Polacy i Żydzi
Bohaterowie naszej wolności
Thou shalt not kill
 
Wydarzenia
Nowości wydawnicze
Miesięcznik WIĘŹ Nowości książkowe
Loga i banery
Inne
 
 
 
 

Jeżeli chcą Państwo otrzymywać informacje o nowościach, prosimy wpisać się na listę:
Imię i nazwisko:
E-mail:
 
Login:
Hasło:

Więź on Facebook
KARTA POZYCJI - FRAGMENTY


Zbigniew Nosowski

PARAMI DO NIEBA
Małżeńska droga świętości

FRAGMENT

Kiedy słyszę, że należy traktować duchowość małżeństwa jako „dwie osobne, choć równoległe drogi do Boga”, nie mogę się zgodzić. Takie myślenie zatraca specyfikę więzi małżeńskiej. Wszak dwiema osobnymi a równoległymi drogami mogę zmierzać do Boga na przykład wspólnie z wypróbowanym przyjacielem (czy nawet przyjaciółką…). Z żoną łączy mnie jednak – w Bożych oczach i wedle Bożego zamysłu! – dużo więcej (chciałoby się rzec: duuuużo więcej) niż z przyjacielem. Łączy nas więź sakramentalna. A w duchowej przygodzie małżeństwa nie chodzi o jednoczesne doskonalenie siebie przez dwoje ludzi, lecz o pogłębianie jedności dwojga.

Podkreślam tu niepowtarzalnie cudowny charakter wspólnoty małżeńskiej tworzonej przez dwie unikalne osoby. Dzięki temu cudowi dwoje stają się jedno i ta jedność dwojga trwa, nie likwidując ich odrębności i nie naruszając ich osobistej odpowiedzialności. Jedność ta trwa w sposób zobowiązujący i jest elementem Bożego planu – nie umiem tego inaczej nazwać niż właśnie jako wspólne powołanie. Dlatego przeżywanie małżeństwa – także w wymiarze duchowym – jest dla mnie sprawą wspólną, a nie tylko indywidualną. Tak przeżywana miłość najpełniej urzeczywistnia głęboką treść sakramentu małżeństwa, najskuteczniej wyraża widzialny znak niewidzialnej Rzeczywistości.

Nad indywidualnymi drogami duchowości małżonków można się oczywiście zastanawiać (zwłaszcza z myślą o parach, w których tylko jedna ze stron potrafi zaangażować się w duchowe i sakramentalne rozumienie małżeństwa), ale, moim zdaniem, nie powinny one być modelowym wzorcem duchowości małżeńskiej. Inne formy duchowości też prowadzą do świętości. Dotyczą jednak poszczególnych osób, nie zaś pary małżeńskiej. Tym samym nie można ich określić mianem duchowości małżeńskiej, lecz duchowości dla małżonków – a to jednak istotna różnica.

Oczywiście „wspólne powołanie” to nie znaczy ramię w ramię przez 24 godziny na dobę. Raczej chodzi o to, by duchowo „chodzić w obecności” najbliższej osoby, by patrzeć na małżeństwo jako najważniejsze zadanie i powołanie spośród innych chrześcijańskich i ludzkich powołań, o których wspominałem wyżej.

Podkreślam ten wymiar komunii dwojga, aby wyraźnie ukazać specyfikę relacji małżeńskiej, a co za tym idzie, konieczność poszukiwania nowych dróg dla duchowości małżeńskiej. Potrzebne są takie propozycje duchowości, które przekroczą indywidualistyczne myślenie o duchowości i będą pozwalały małżonkom kroczyć „parami do nieba”, a nie tylko dwiema równoległymi drogami.


POWRÓT

administracja